Jak wspierać relację między rodzeństwem? Natalia Bednarska

Przeczytaj cały artykuł lub obejrzyj naszą video rozmowę, znajdziesz ją niżej. A teraz oddaję głos Natalii – Joasia

 

Natalia Bednarska, mama trójki dzieci w wieku 7, 5 i 2 lata.

Kiedy rodzi nam się drugie dziecko, nasze rodzicielstwo zyskuje podwójny wymiar: doświadczamy dwa razy więcej radości, ale w gratisie dostajemy również nowe wyzwania związane z wychowywaniem rodzeństwa, a w naszej głowie prawdopodobnie już na wiele lat zagości stała myśl: czy zgodne rodzeństwo jest możliwe?

Zanim poznałam Pozytywną Dyscyplinę, byłam mamą dwójki dzieci z małą różnicą wieku. Wychowując 4 latka i 2 latkę największym wyzwaniem była dla mnie ich iskrząca relacja. Kłótnie, drobne sprzeczki, zaczepki i bicie były na porządku dziennym, a ja miałam utarty schemat reagowania: próbowałam rozwiązać konflikt najszybciej jak to możliwe, wchodziłam między dzieci niczym skład sędziowski orzekający wyrok: winny, niewinny. Szufladkowałam dzieci na ofiarę (“przecież ona taka biedna jest”, “ustąp jej, jest młodsza!” “Nic Ci nie zrobiła!”) i na tak zwanego agresora (“Znowu bijesz?!”, “dlaczego Ty się ciągle tak zachowujesz?”). Byłam nieświadoma tego, że kierując w stronę dzieci takie komunikaty wzmacniam w nich tylko to zachowanie, którego chcę, by unikały! To było jak gaszenie pożaru benzyną.

Od czego zaczęłam naprawę relacji w rodzeństwie?

Wielkim odkryciem dla mnie było to, że konflikty w rodzeństwie są normalne! Brzmi odkrywczo, nieprawdaż? Dla mnie faktycznie takie było, ponieważ myślałam, że tylko moje dzieci kłócą i biją się z taką częstotliwością. Dowiedziałam się, że małe dzieci (2-4 lata) doświadczają więcej niż 6 sytuacji spornych na godzinę (!). Na temat statystyk dotyczących częstotliwości kłótni odsyłam cię do artykułu, do którego link znajdziesz na końcu artykułu. Dzięki temu pozbyłam się stresu i poczucia winy, że coś z moimi dziećmi jest nie tak.

Nie jesteś sędzią swoich dzieci

Relacje między moimi dziećmi zaczęły się stopniowo naprawiać, wtedy gdy zaczęłam wychodzić z roli sędziego. Odczepienie łatek “sprawca”, “ofiara”, traktowanie dzieci równo, nie dociekanie, kto zaczął, oddanie im odpowiedzialności za konflikt było pierwszym krokiem.  Zachęcanie, by spróbowały wyrazić swoje uczucia, potrzeby i skupiły się na rozwiązaniu problemu dało dużą poprawę. Zwolniłam tempo moich reakcji, ponieważ uświadomiłam sobie, że reagowałam zbyt szybko. Leciałam niczym sprinter do pokoju na dźwięk pierwszego “Mamooo” i nie dawałam dzieciom szansy na rozwiązanie konfliktu osobiście. Oczywiście, w sytuacjach, gdy któremuś z dzieci zagrażało niebezpieczeństwo, kiedy się biły lub rwały sobie przysłowiowe włosy z głowy- reaguję natychmiast i stanowczo. Mamy zasadę, że nie bijemy się, zawsze w takich sytuacjach staram się przypominać dzieciom to, że jesteśmy jednym stadem- jedną rodziną i ważne jest, by każdy dobrze się czuł. Zadaję różne pytania pełne ciekawości, np.: jak możesz wyrazić złość na brata, że zepsuł ci zabawę? Czy jak go uderzysz to on będzie czuł się dobrze z nami? Jak możesz powiedzieć jej z szacunkiem zamiast wyzywać ją? Pytania pełne ciekawości są super techniką, bo nie oceniają- nie pytam się DLACZEGO- bo dlaczego wpędza od razu w poczucie winy i tłumaczenie się. Zamiast pytać się: Dlaczego znowu to zrobiłeś? Pytam się: Co się stało, że tak zareagowałeś? Opowiesz mi o tym? Wtedy dziecko nie czuje się “zaszufladkowane” i chętniej dzieli się tym, co czuje i co się wydarzyło.

Odpowiedzialne są wszystkie strony w relacji

Warto pamiętać, że w konfliktach między rodzeństwem nie jesteśmy w stanie dotrzeć do tego, kto pierwszy zaczął i są sytuacje, gdzie jedno dziecko prowokuje drugie specjalnie, a kiedy w odpowiedzi “oberwie”, to czuje się pokrzywdzone i my często też w taką narrację dajemy się nieświadomie wmanewrować. Dodatkowo, ważne jest by wziąć pod uwagę wiek dzieci i ich rozwój fizyczny, poznawczy i emocjonalny- on również ma kluczowy wpływ na dojrzałość relacji między dziećmi i ilość nieporozumień. Czasami jako rodzice ulegamy również pokusie, by wymagać od najstarszego, by zachowywało się doroślej, było bardziej odpowiedzialne i wyrozumiałe w stosunku do młodszego, dzieliło się swoimi zabawkami itd., chociaż czasami różnica wieku jest naprawdę niewielka i rzeczony starszak jako 4 latek nie osiągnął jeszcze pewnych umiejętności ze względu na swój wiek, które pozwoliłyby mu zachowywać się tak, jak od niego oczekujemy (jeśli jesteś zainteresowany tym tematem, to zapraszam do zapoznania się ze zjawiskiem “przekleństwa pierworodnego” 🙂 ).

Konflikty i sprzeczki między ludźmi mieszkającymi pod jednym dachem są normalne.

Kiedy się zdarzają, warto spojrzeć na nie jako na trening umiejętności społecznych: dzieci właśnie w tej chwili trenują wiele cennych umiejętności 🙂 Rozwiązywania problemów, negocjacji, asertywności, komunikowania swoich potrzeb i uczuć, perswazji i wielu innych. Staram się wycofywać z tych konfliktów stosując technikę 3 W- wyjdz, wytrzymaj, wyproś: czasami wchodzę do pokoju i przyglądam się w milczeniu sprzeczce, czasami wchodzę i wychodzę bez słowa, a innym razem proszę ich, by poszli się kłócić z dala ode mnie. Są jednak sytuacje, szczególnie teraz, gdy jestem potrójną mamą i nasz dwulatek bierze czynny udział w konfliktach, gdzie wchodzę w rolę moderatora między rodzeństwem i odzwierciedlam co do siebie nawzajem mówią. “Jest Ci przykro, bo brat zabrał Twoją zabawkę? Co chciałabyś mu powiedzieć? Czego potrzebujesz?Jakie macie pomysły na dogadanie się?” dzięki takiemu “suflerowaniu” dzieci czują się usłyszane ze swoimi emocjami i problemami, a także są zachęcone, by samodzielnie pomyślały nad dalszą rozmową z bratem/ siostrą i tym, co chcą powiedzieć. Robimy burzę mózgów na temat rozwiązań danej sytuacji, np. ustawiamy budzik na konkretną ilość czasu na zabawę, kiedy bujają się na hamaku to dla każdej osoby odliczamy np. do 50 i zmiana, korzystają z koła wyboru  lub jak nie mogą się porozumieć odnośnie zabawy konkretną zabawką, to zabieram ją do czasu aż ochłoną i wymyślą rozwiązanie, następnie oddaję.

To nie dzieci, to ich mózgi..

W wolniejszym i spokojniejszym reagowaniu pomaga mi model mózgu trójjedynego i świadomość, że kiedy jesteśmy w emocjach, nic mądrego nie wymyślimy, więc najpierw musimy się uspokoić. By móc pomóc dzieciom, rodzic musi założyć sobie przysłowiową maskę w pierwszej kolejności, czyli uspokoić najpierw siebie. Dużą pomocą w samoregulacji dzieci jest pozytywna przerwa i koło złości, na którym mają własnoręcznie narysowane swoje sposoby na uspokojenie czy koło wyboru, czyli wcześniej ustalone propozycje na rozwiązanie danego problemu np. kłótni o zabawkę.

Mają prawo czuć to co czują

Staram się nie zaprzeczać emocjom dzieci, mają prawo czuć to co czują. Często dla nas jest bolesne, kiedy dziecko powie “nie lubię mojej siostry/brata” i od razu chcemy temu zaprzeczać. Warto poświęcić chwilę na rozmowę z dzieckiem i zapytać się, co jest pod spodem tego stwierdzenia: może mówi, że nie lubi siostry, bo zawsze musi jej ustępować? Albo zawsze dzielić się?

Naucz ich zarządzania

Aktualnym problemem dla naszej rodziny jest relacja między starszakami a dwulatkiem. Dwulatek, jak wiadomo, zazwyczaj chce się bawić, ale nie potrafi jeszcze, psuje zabawę, zabiera klocki, ucieka z nimi itd. Przypominam wtedy starszakom, żeby weszły w rolę “kierownika” zabawy i pokazały najmłodszemu CO MOŻE ROBIĆ,  ZAMIAST TEGO, CZEGO NIE MOŻE i by konstruktywnie włączyły go do zabawy (zamiast “nie rób!” “nie zabieraj mi klocków!” “Idź stąd!” rozdzielanie ról w zabawie; podaj ten klocek, ty będziesz pasażerem, a ja konduktorem itd.). Dzięki takiemu podejściu młodsze czuje przynależność, że jest włączony w zabawę, a wszyscy uczą się umiejętności współpracy, kooperacji i komunikacji. Na razie sprawdza się to nam, najmłodszy czuje się włączony w zabawę, czasami oczywiście są jakieś konflikty i nie jest idealnie, ale jak już wiemy, konflikty są czymś normalnym 😉 Z biegiem czasu będą musieli negocjować między sobą swoje pomysły na zabawę, co też jest normalne.

Zachowanie to tylko wierzchołek góry lodowej

Wspierając relacje między dziećmi warto pamiętać także o metaforze gór lodowych i 4 błędnych celach zachowania: o uwadze, władzy, zemście i braku wiary. Niemal codziennie obserwuję, jak dzieci wchodzą w błędne cele również w stosunku do siebie nawzajem. Któż nie słyszał: nie zaproszę Cię na moje urodziny! Jesteś głupi/ głupia!, albo nie był świadkiem jak jedno drugiemu zepsuło coś specjalnie? To są przykładowe sytuacje, w których dzieci pod swoim zachowaniem mają zaszyfrowany komunikat: nie przynależę i szukam sposobu, by przynależeć znowu. O błędnych celach szerzej możecie przeczytać w książkach Pozytywnej Dyscypliny bądź zapoznać się z filmami Joasi Baranowskiej i Sylwii Anderson- Hanney na ten temat zamieszczonymi na stronie www.pozytywnadyscyplina.pl lub na kanale Pozytywnej Dyscypliny na youtube.

 

Pozytywna Dyscyplina to najlepszy coaching rodzicielski dla mnie. Jest moim wsparciem w byciu rodzicem, przypomina mi, jaki cel długofalowy, również w relacjach między rodzeństwem, chcę osiągnąć i którą drogą iść, by dotrzeć do tego celu. Dzięki PD staję się “mniej idealną mamą”, ponieważ już wiem, że nie muszę być perfekcyjna, by być dobrą mamą. Daję sobie przestrzeń na błędy, pomyłki, na których nieustannie się uczę i tym samym pokazuję również dzieciom, że każdy z nas ma do nich prawo.

Artykuł nt. badań dotyczących ilości konfliktów w rodzeństwie: https://mataja.pl/2016/03/fight-club-statystyki-konfliktow-miedzy-rodzenstwem/

 

KONTAKT DO NATALII – KLIKNIJ

 

 

0odpowiedz na "Jak wspierać relację między rodzeństwem? Natalia Bednarska"

    Zostaw wiadomość

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Copyright © PozytywnaDyscyplina.pl
    X